28.08.2016

Rozdział 30

Telefon wciąż dzwoni, a Justin gapi się w wyświetlacz. Podnoszę się i pokazuję mu, aby wreszcie odebrał.
- Halo? - pyta niepewnie i cały czas patrzy mi w oczy - Proszę, nie krzycz! Nie jestem głuchy, tak? Słyszę Cię dobrze. O co chodzi? - wznosi oczy ku niebu, ale boję się, że to wcale nie będzie wyglądało tak kolorowo - Wiem, ale nie mam zamiaru przepraszać. Między nami się nie układało i dobrze to wiesz. Po co więc ciągnąć coś, co i tak nie ma prawa się udać? - wzrusza ramionami i natychmiast słyszę podniesiony głos po drugiej stronie słuchawki - Te zaręczyny to była farsa, nic więcej! Twoja mama na nie nalegała, bo jest koleżanką mojej. Zeswatała nas i chciała Cię wydać za "dobrą" partię. Wiem, że jestem zajebisty, ale to nie wypali - mruga okiem, a ja jestem załamana jego słowami. Czy on nawet w takiej chwili nie może być poważny? - Jestem w Los Angeles. Przyleciałem, ponieważ mój syn był w szpitalu. Nie zdążyłem Ci tego powiedzieć - cały się marszczy i odsuwa nieco słuchawkę od ucha, auć! - Tak, mam syna! Kocham również jego matkę i właśnie mam zamiar uprawiać z nią seks. Przerwałaś mi - o mój boże! On naprawdę jej to powiedział?! - Wydaje mi się, że tutaj nie ma już nic więcej do powiedzenia, Mel. Dajmy temu spokój, dobrze? Nie wyszło nam i w porządku, trzeba pójść dalej - słucha chwilę, a ja zerkam na Ethana, który marszczy brewki i bawi się swoimi palcami - Wyluzuj. Niebawem wrócę do domu, wtedy możemy porozmawiać. Jednak zapewniam Cię, że zdania nie zmienię. Ślub się odbędzie, ale zamienię pannę młodą. Do zobaczenia - kończy połączenie, a ja gapię się na niego jak na wariata - Po wszystkim. Jak zawsze jest cholernie nieznośna.
- Ma prawo, tak? Zostawiłeś ją bez słowa, wyjechałeś i na dodatek zerwałeś zaręczyny! Och, Justin.
- Nie znasz jej. Gdybyś poznała, sama mówiłabyś dokładnie tak samo. Jest podobna do Mii - o nie!
- Naprawdę?! Mój boże, współczuję. Ta dziewczyna była wiecznie niezadowolona i nazywała Cię dziubkiem!
- Nawet mi tego nie przypominaj - uśmiecha się szeroko i ponownie układa na moim ciele - To był koszmar, brzmiała jak piła mechaniczna - o tak, zdecydowanie! - Mogę się wreszcie Tobą zająć? Mam dość tego gadania.
- Powiedz mi tylko, jak zamierzasz to wszystko rozwiązać. Jestem ja i Ethan, ale jest również ona. Co teraz?
- Nie, Laura. Nie ma "jest również ona". Jesteś Ty, Ethan i ja. Nikogo więcej nie ma, musisz to zrozumieć.
- Ale Melanie jest na Ciebie wściekła i może będzie chciała Cię odzyskać. Nie chcę jej spotkać, wiesz?
- Wiem i nie spotkasz, spokojnie. Załatwię z nią wszystko na miejscu, nie obawiaj się - oddycham głęboko, a Justin patrzy na mnie z rozczuleniem - Ochronię Cię przed wszystkim, jesteś ze mną bezpieczna. Nie dam Cię skrzywdzić, Laura - pociera nosem o mój i cmoka mnie w usta - A teraz czas na trochę przyjemności. Zasłużyliśmy sobie.
- Nie wiem czy zauważyłeś, ale obok leży nasz syn. Naprawdę chcę uprawiać przy nim seks, wariacie?
- Hmm - marszczy czoło i spogląda na małego - Masz rację, nie powinien na to patrzeć, jeszcze go zgorszymy. Chodź - podnosi się ze mnie, pomaga mi wstać i bierze Ethana na ręce - Przeniesiemy się, co Ty na to? - grucha do niego, wchodzimy na górę i kiedy jesteśmy w moim pokoju, Justin odkłada go do łóżeczka. Okrywa kocykiem i nakręca karuzelę - Kocham Cię, maleńki - szepcze cicho, a stoję jak wmurowana. Boże, to takie piękne! - Zaraz do Ciebie wrócimy. Wybacz, ale tatuś cholernie stęsknił się za Twoją mamusią - przekręca głowę, patrzy na mnie z podnieceniem i oblizuje usta. Cmoka Ethana w czółko, podchodzi do mnie i mocno obejmuje - Teraz odpowiada Ci oprawa? Dziecko odpoczywa, rodziców nie ma w domu, mamy ogromne łóżko. Potrzebujesz jeszcze czegoś?

- Tylko Ciebie - zarzucam dłonie na jego szyję i całuję go zachłannie. Uwielbiam jego pulchne, wilgotne usta.

Wieczorem Justin kąpie ze mną Ethana. Pomagam mu, chociaż sam świetnie sobie radzi. Ochlapuje jego brzuszek wodą, grucha do niego wesoło i robi głupie miny. Jednak małemu odpowiada taka zabawa, bo kopie nóżkami i po chwili cała podłoga jest zalana. Uśmiecham się, ale wiem, że Justin będzie dobrym ojcem. Bardzo żałuję, że nie powiedziałam mu prawdy od razu, ale byłam zbyt zraniona, aby ponownie się do niego odezwać. Teraz wiem, że popełniłam błąd, ale czasu już nie cofnę. Mimo wszystko jesteśmy tutaj razem, we trójkę. Może tak musiało być, abyśmy oboje dojrzeli do tego, co teraz mamy? A jesteśmy rodzicami i ciąży nad nami ogromna odpowiedzialność. Musimy zrobić wszystko, żeby nas syn był zdrowy, kochany i szczęśliwy.

W piątek, po czterech dniach od wyjścia ze szpitala, przychodzi czas wyjazdu. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, a Justin obiecał, że na miejscu dokupimy wszystko, co będzie potrzebne. Jednak czuję dziwny uścisk w sercu, bo zaczynam nowe życie. Z mężczyzną, którego pokochałam w zeszłe wakacje, który mnie zranił, zostawił i potraktował jak nic. To niewiarygodne, że teraz jesteśmy razem, planujemy razem zamieszkać i mamy cudownego syna. Mimo wszystko jestem niesamowicie szczęśliwa, bo pragnę z nim być do końca swojego życia.
- Uważaj na siebie, dobrze? - mama tuli mnie do siebie, kiedy stoimy na lotnisku - Ubieraj się ciepło, bo w Chicago jest chłodniej. Troszcz się o Ethana i pamiętaj, aby niebawem wprowadzić mu nowe jedzenie, tak?
- Mamo! - przewracam oczami, ale jest niemożliwa! - Pamiętam o tym, nie martw się, dobrze?
- Jak mam się nie martwić? Będziesz tam sama, cała opieka nad dzieckiem spadnie tylko na Ciebie.
- Niezupełnie. Będę jej pomagał, nie zostawię jej samej - Justin podchodzi do mamy i przytula ją do siebie. 

- Proszę Cię, Justin... miej na nią oko. Ona jest jeszcze taka młoda! - załamuje jej się głos i płacze cicho.
- Przysięgam, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby niczego jej nie zabrakło. Ethanowi również. 
- Dziękuję, jesteś wspaniałym człowiekiem - odkleja się od niego i ociera łzy - Zadzwońcie, jak dolecicie.
- Oczywiście, mamo - teraz ja tulę ją do siebie i głaszczę po plecach - Kocham Cię, będę tęsknić. 

- Ja też, córeczko. Nawet nie wiesz, jak bardzo - wzdycha ciężko, odgarnia moje włosy, ale uśmiecha się.
- Kochanie? Musimy się zbierać - Justin pogania mnie, żegnam się z tatą i machamy im na pożegnanie. Przechodzimy do okienka, sprawdzają nasze bilety i rękawem wchodzimy na pokład samolotu. Justin
układa fotelik na środku, ja siadam od okna, a on przy przejściu - Wszystko w porządku, Laura?
- Tak. Cieszę się, że jesteś ze mną - chwyta moją dłoń i całuje każdą kostkę - Kocham Cię, wiesz?
- Wiem, ale ja kocham Cię jeszcze mocniej - mruga uroczo, pochyla się i soczyście całuje mnie w usta.


Lot mija spokojnie. Ethan przesypia prawie cały i budzi się tylko wtedy, kiedy jest głodny. Karmię go, okrywam kocykiem i całkowicie się uspokaja. Justin układa łokieć na podłokietniku, podpiera brodę na dłoni i patrzy na mnie z rozczuleniem. Trochę mnie zawstydza, ale on nic sobie z tego nie robi. Mój kochany wariat.

Kiedy docieramy na miejsce i wysiadam z taksówki, uchylam usta zaskoczona. Nie spodziewałam się czegoś takiego, ale dom jest uroczy i zakochuję się w nim niemal natychmiast! Uśmiecham się do Justina, który mruga zadziornie i bierze nasze bagaże. Naprawdę ma tak cudowny dom?! Sądziłam, że to będzie coś bardziej nowoczesnego i wypasionego. Jednak jestem mile zaskoczona, bo dom wygląda jak z obrazka! 
- Po Twojej minie wnioskuję, że chyba Ci się spodobało - ciągnie walizki i przechodzimy alejką w stronę drzwi.
- Bardzo! Jestem potwornie zaskoczona, ale dom jest cudowny! Nie sądziłam, że masz taki gust, wiesz?
- Tak, domyślam się. Obiecałem sobie kiedyś, że jak Jazzy dorośnie to kupię jej taki dom.
- Och - zaciskam usta i wpatruję się w niego, kiedy otwiera drzwi kluczem - Kto to jest Jazzy? 

- To moja siostra - uśmiecha się smutno i wzdycha ciężko - Opowiem Ci później, dobrze? - przytakuję głową, ale jestem ciekawa gdzie teraz jest - Proszę - przepuszcza mnie pierwszą i niepewnie wchodzę do środka. Wnętrze jest ciepłe, miłe i przytulne. Salon jest ogromny, a po lewej stronie jest kuchnia. Wszystko w jasnych kolorach, neutralnych, moich ulubionych - I jak? Jeśli coś Ci się nie podoba, zmienimy to. Powiedz tylko słowo.
- Nie, nic nie zmieniajmy, dobrze? Jest prześlicznie - rozglądam się, ale jestem zakochana w tym domu!
- Nie masz pojęcia, jak bardzo cieszy mnie fakt, że Ci się podoba - podchodzi, odbiera ode mnie fotelik z małym i odkłada na podłogę - Pragę tylko, abyś była tutaj szczęśliwa. Za domem jest ogród i niedawno kupiłem huśtawkę, polubisz ją - uśmiecha się i odgarnia moje włosy do tyłu - Do miasta jest zaledwie dziesięć minut drogi, więc mamy blisko. A jak mały podrośnie to zrobimy mu mały plac zabaw. Co Ty na to?
- Jesteś taki dobry, wiesz? - układam dłonie na jego torsie i przytulam się - Jak mogłam pomyśleć, że
mógłbyś nie zaakceptować swojego dziecka? Nienawidziłam Cię wtedy, ale jesteś taki troskliwy, opiekuńczy.
- Nie myśl teraz o tym, dobrze? Nadrobimy stracony czas i będzie nam tutaj dobrze. We trójkę. Prawda?

- Prawda - podnoszę głowę i uśmiecham się lekko - Powinniśmy położyć małego do łóżka, będzie mu wygodniej.
- Masz rację. W tym foteliku jest zdecydowanie za długo i aż mi go szkoda, kiedy na niego patrzę - kręci głową, ostrożnie go wyjmuje i przytula do siebie - Chodź, pokażę Ci resztę domu - chwyta mnie za rękę i wchodzimy po białych schodach na górę - Tutaj jest łazienka - mówi cicho, kiedy idziemy korytarzem - Na końcu jest mój pokój, ale są jeszcze trzy wolne. Nigdy nic nie wiadomo - chichocze, a ja przewracam oczami - Zrobimy jeden dla małego, a może kiedyś postaramy się o rodzeństwo - co?! - Nie patrz tak na mnie, Skarbie. Nie chcesz?
- Chcę, oczywiście, że chcę! Tylko nie teraz, niech mały trochę podrośnie, żeby był nieco samodzielny. Chciałabym też dokończyć szkołę. Jakoś zaliczyłam poprzedni rok, ale jestem trochę do tyłu, bo mamy wrzesień i powinnam chodzić na zajęcia. Jednak chciałam zostać z Ethaniem, bo jest jeszcze taki maleńki. 

- Na razie skup się na dziecku, dobrze? Nie martw się, szkoła na pewno nie ucieknie i wszystko nadrobisz - obejmuje mnie ramieniem i cmoka w głowę - Może wrócisz za rok? Daj sobie czas, niech mały podrośnie.
- To mi się podoba - uśmiecham się, ale dopiero teraz zauważyłam, że stoimy na korytarzu - Idziemy? Zatrzymaliśmy się na środku - chichoczę, Justin prycha pod nosem i wchodzimy do jego pokoju. Nie ukrywam, ale podoba mi się jak diabli. Jest tak przytulnie, prosto, bez przepychu - Wow, ale pięknie, Kochanie!
- Pamiętaj, że możesz zmieniać co tylko chcesz - mija mnie i ostrożnie układa Ethana na wielkim łóżku. Przeciąga się leniwie, krzywi i jęk niezadowolenia ucieka z jego ust - Ciii, zaraz będzie Ci wygodnie - zdejmuje z niego bluzę, czapeczkę i okrywa kocykiem - Od razu lepiej, prawda? Prześpij się troszkę, a tatuś nakarmi mamusię - przewracam oczami, ale Justin podchodzi do mnie i obejmuje - Zjemy coś i też odpoczniemy. Na pewno jesteś zmęczona po ostatnim zamieszaniu. Choroba małego, mój powrót i przeprowadzka. Sporo tego.
- Masz całkowitą rację. Mam nadzieję, że teraz będziemy mieć trochę więcej spokoju. Chcę się Tobą nacieszyć.

- A ja Tobą, maleńka - unosi mnie, wychodzi z pokoju i schodzi do kuchni - A teraz czas coś zjeść.

Wieczorem siedzimy w ogrodzie, bujamy się na huśtawce i pijemy czerwone wino. Jest cicho, wieje lekki wiatr i odprężam się. To miejsce jest niesamowite i czuję się tak, jak u babci i bardzo mi się to podoba.

- Kochanie - zaczynam cicho i podnoszę głowę, aby na niego spojrzeć - Opowiesz mi o Twojej siostrze?
- Jasne - oddycha głęboko, upija łyk wina i zamyśla się - Jazzy miała trzynaście lat, kiedy umarła - o mój boże! Uchylam usta, ale nie spodziewałam się czegoś takiego! Jak to umarła?! - W wieku dziesięciu lat wykryli u niej ostrą białaczkę i od tamtej pory zaczął się koszmar. Walka o jej każdy dzień, chociaż lekarza nie dawali żadnych szans - oblizuje usta i widzę, jak jest mu ciężko - Była młodsza ode mnie o dwa lata, ale mieliśmy ze sobą cudowny kontakt. Kochałem ją ponad wszystko na świecie, była moją małą księżniczką. Tak ją traktowałem. Broniłem ją przed dokuczającymi chłopakami, całowałem w kolano, kiedy przewróciła się na rowerze i płakała niemiłosiernie. Troszczyłem się o nią, bo była taka mała, śliczna i urocza - uśmiecha się smutno i odgarnia włosy. Ciężko słuchać czegoś takiego - A potem umarła, z dnia na dzień i ja umarłem razem z nią. Od tamtej pory nie związałem się z żadną dziewczyną, nie potrafiłem. Moje serce było z lodu, nie umiałem nic czuć. Jak mógłbym się zakochać, zaangażować skoro w każdej chwili ta dziewczyna mogłaby odejść? Znowu zostałbym sam, a nie zniósłbym tego po raz drugi - przytula mnie do siebie, całuje w głowę, ale teraz rozumiem o wiele więcej. Więc o tym wspominał Mason, kiedy przyszedł do mnie pewnego dnia, kiedy miałam okres i głaskał mój brzuch - Tata nie dał rady, wymiękł. Odszedł od mamy, zostawił ją z tym całym bólem i wyjechał. W moim sercu wtedy pojawiło się tylko jedno uczucie - nienawiść. Naprawdę go nienawidziłem, bo był tchórzem! Powinien nas wspierać, być obok i otoczyć opieką. Zostaliśmy sami, a mama pogrążyła się w żalu, zamknęła się w sobie. To był dla nas ciężki czas i kiedy teraz o tym mówię, czuję jakby wcale nie minęło ponad siedem lat, a zaledwie dzień - schyla głowę, wpatruje się w kieliszek z winem i tak bardzo jest mi go żal - Kiedy nagle pojawiłaś się w moim życiu, nie zrobiło to na mnie wrażenia. Byłaś fajną laską, podobałaś mi się i chciałem Cię po prostu zaliczyć - posyłam mu surowe spojrzenie i kręcę głową - Wiem, jestem idiotą - pociera nosem o mój i uśmiecha się uroczo - Mimo to z każdym dniem lubiłem Cię coraz bardziej i wychodziłem z siebie, kiedy Mason Cię do siebie przytulał. Chciałem zrobić Ci na złość i dlatego miziałem się z Mią na Twoich oczach. To było podłe, ale musiałem się na Tobie jakoś odegrać, a doskonale wiedziałem, jak ta dziewczyna na Ciebie działa - tsa! Jak płachta na byka! - Zakochiwałem się w Tobie, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. Uświadomiłem to sobie dobitnie wtedy, kiedy kochaliśmy się po raz pierwszy. Poczułem coś dziwnego, czego nie rozumiałem. Przecież nie mogłem się zakochać, prawda? Ustaliłem sobie jasne zasady i miałby je złamać? - prycha rozbawiony i przewraca oczami. Zaciskam usta, ale i tak je złamał. Dla mnie - A potem wyznałaś, że mnie kochasz i wmurowało mnie. Myślałem, że mnie lubisz, bo fajnie spędzaliśmy razem czas. Powiedziałem coś, za co nienawidzę się do tej pory. Potraktowałem Cię jak dziwkę, a wcale tego nie chciałem. Miałem ochotę wykrzyczeć, że ja Ciebie też kocham, tak cholernie mocno! Ale wtedy przed oczami pojawiła mi się Jazzy, jej zmarnowane ciało, smutne oczy i w moim sercu pojawił się strach przed przyszłością. Nie chciałem Cię kochać, bo bałem się, że to znowu się stanie. Że Ciebie też stracę na zawsze i nie będę umiał pozbierać się po raz drugi. Powinienem być twardy, ale strach wygrał - czuję łzy pod powiekami, ale teraz rozumiem wszystko - Dlatego Cię odrzuciłem, musiałem. Wtedy wmawiałem sobie, że to najlepsze rozwiązanie i uniknę w ten sposób cierpienia. Już na drugi dzień uświadomiłem sobie, jak ogromny błąd popełniłem, bo moje serce rozrywała tęsknota za Tobą. Boże! Nie masz pojęcia, jak się wtedy czułem! Myślałem, że rozpierdoli mnie od środka. To było okropne.
- Wiem, jak się czułeś. Miałam dokładnie tak samo. Czułam się potwornie z myślą, że byłam dla Ciebie czymś na chwilę. Ta myśl mnie przerażała i nie umiałam sobie z nią poradzić. Tak bardzo Cię przecież kochałam, a Ty potraktowałeś mnie jak rzecz bez uczuć. Chyba wolałabym po prostu usłyszeć, że to koniec i nic więcej z tego nie będzie. Ale powiedziałeś, że lubiłeś mnie tylko pieprzyć i cały mój świat się zawalił. Bardzo cierpiałam.
- Wiem, Skarbie - odkładam kieliszek na stolik i porywa mnie na swoje kolana - Wybacz mi, bo zrobiłem najgorszą głupotę w swoim życiu - przytula mnie do siebie, głaszcze po plecach i czule całuje w szyję - Jesteś dla mnie najważniejsza, wiesz? Stanę na głowie, żeby było Ci ze mną dobrze. Jesteś tutaj, razem z naszym dzieckiem i to jest coś niesamowitego! Może to Jazzy nad nami czuwała, żebyśmy znowu byli razem? Żebyśmy mogli wychować naszego syna i żyć spokojnie i szczęśliwie? Wierzę w to z całego serca! Była taka mądra i zachwycała się każdym domem w takim stylu, który mijaliśmy. Powtarzała, że chciałabym w takim zamieszkać i mieć dużo kwiatków.
- Będziemy mieć mnóstwo kwiatków. Jestem pewna, że ona teraz tutaj z nami jest, bo bardzo Cię kocha.
- Tak, wierzę, że tak jest - odgarnia moje włosy i czule całuje mnie w usta. 
Czas zacząć nowe życie.




******************************************************
Hello! :)
Może was lekko zaskoczę, ale to już ostatni rozdział SAUS :)
Nieco inny od moich poprzednich zakończeń, ale w sumie mi się podoba :P
Mam nadzieję, że nie odczujecie jakiegoś niedosytu, czy cuś ;)

Dziękuję wam za to, że byłyście ze mną i przy tym ff. Jestem ogromnie wdzięczna za każdy komentarz, miłe słowo, wsparcie. Jesteście najlepsze, ale to na pewno już wiecie :)
Jeszcze raz wielkie dzięki za wszystko!

Jeszcze nie wiem, jak potoczą się losy nowego opowiadania.
Jak będzie zainteresowanie z waszej strony, to pewnie to pociągnę. A jak nie, to zostawię na dysku :)
Na asku ktoś zapytał o nowy rozdział. Pewnie pojawi się we wtorek lub w środę.

Okej, to chyba tyle.
Kocham
Kasia



23 komentarze:

  1. O matko nie moge uwierzyć ze to juz koniec uwielbiam to szczerze to uwielbiam jak piszesz o tym jak ma dziecko jak sie nim zajmuje i wgl wszystkie twoje ff sa cudne masz talent i powinnaś na tym zarabiać jestem pełna podziwu 😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to ostatni rozdział? Co ja teraz będę czytać w sobotnie popołudnie? Ale dobrze, że piszesz nowe opowiadanie, gdyż uwielbiam twój styl pisania i nieważne o jakiej tematyce będą następne blogi, ja i tak chętnie je przeczytam.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to koniec 😭 to było twoje kolejne świetne opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam że dzosiaj bd zakończenie :), zdziwie cie i powiem ze mam niedosyt twoje opowiadanie powinny ciągnąć się w nieskończoność hahaha, uwielbiam twój sposób pisania kiedy czytam książki nudzi mnie tekst pobocznych, przemyślenia bohaterów a u cb mogę je czytać 10tys.razy i ciągle wracam żeby przeczytać ponownie :) Co mg powiedzieć o tym ff kocham je tak samo mocno jak pozostałe mają w sobie to "coś " i chce czytać ich więcej nigdy nie bd miała dość. Czekam na kolejne opowiadania a wiem że masz jeszcze jakieś w zapasie sołł chce juz je przeczytać kochana <3 KOCHAM CIE MOCNO ZA TO ZE TYLE SERCA WKŁADASZ W TO CO ROBISZ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww, dziękuję! :) ♥
      Co do nowego ff, na razie prowadzę tylko MSL i na razie na nic więcej się nie zapowiada :(

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba takie zakonczenie �� Jesteś niesamowita w tym co robisz i jestem prawie pewna, ze wydasz kiedyś wspaniałą książkę, a ja ją kupie i będę z duma mówiła, ze "poznalam" tę autorkę jeszcze przed jej sławą. Czekam na kolejne dzieła i MUSISZ dokończyć nowe FF ����/K

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział i ogólnie całe ff. Wszystko co piszesz jest świetne ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  7. czy tylko ja placze?¿?
    boze tak się zzylam z tym ff, ze to dla mnie koszmar,ze już się kończy
    nie wiem jak to robisz Kasia ale każde twoje opowiadanie przeżywam,jakbym to ja była główną bohaterką hahah
    co do rozdziału to jest świetny,zakończenie dokładnie takie jak sobie wymarzylam, ale kompletnie zaskoczylas mnie tym wątkiem o siostrze!
    obys wpadla na jeszcze jakiś pomysł, bo nie wyobrażam sobie kończyć tylko na MSL, mam nadzieję,że wciąż masz ochotę to wszystko pisać
    tez cie kochamy kasia!!

    OdpowiedzUsuń
  8. To już koniec? :( szkoda bo naprawdę podobało mi sie to opowiadanie 💕💕💕
    Świetne było💗❤💗❤

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowne ! *o* Kocham Cię za to, że piszesz dla nas te niesamowite ff. ;3 Twoje opowiadania są najlepsze jakie czytałam i nie mogę się doczekać nowego rozdziału w nowym ff. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jak możesz mówić ze masz nadzieje ze nie czujemy niedosytu/? My zawsze czujemy niedosyt twoich ff 😘 ale cóż skoro koniec to koniec, to opowiadanie bylo cudowne, tak jak zreszta kazde twojego autorstwa :) dziękuję za każdy rozdział i za czas który nam poświęcasz:) ciężko będzie mi się z tym rozstać! Jak to czytałam myślałam ze może jeszcze będzie kilka rozdziałów, ze będzie pokazana jego rozmowa z Melanie, ich życie, meblowanie pokoju dla ethana i później ślub! Nie sądziłam ze to juz koniec! A co ty na to żeby kiedys dodac jakiś bonusowy rozdział?? Taki Special chapter ?❤ kocham💕

    OdpowiedzUsuń
  11. O jezu to juz koniec? Naprawde? Kocham te opowiadanie całym serduszkiem codziennie sprawdzałam czy jest nowy rozdział, uzależnilam sie a to koniec. Mam nadzieje ze nowe ff bedzie równie cudowne :) Dziekuje 💓💝💕💗💖😍💞

    OdpowiedzUsuń
  12. To kiedy ksiazka moja droga? Jestes cudowna i zawsze gadam ci o ksiazce od 1 ff pamietasz? Hahaha kocham cie i dziekkuje ❤😍

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda że to już koniec to opowiadanie było niesamowite. Życzę weny na nowe ff 😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja bym chciala druga czesc :cc

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowne ! Nie wierze ze to koniec ..

    OdpowiedzUsuń
  16. Że koniec? Co ;-; Ale szybko minęło to opowiadanie :/ Dopiero pamiętam jak Laura przyjechała do dziadków a tu już kuzwa dziecko, Justin, przeprowadzka omg :O Szyyybko ten czas leci, za szybko :/

    To już kolejne opowiadanie Twojego autorstwa, jestem od początku i powiem Ci maks szczerze, ze w ogóle nie wychodzisz z formy! Dalej tak samo fajne, dalej tak samo wciągające i trzymające w napięciu! Idę szybko ogarnąć te nowe ff bo już nie mogę się doczekać jak dalej to się rozkreci :D

    Buziaki Kasia! :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej! Czemu nie mogę wejść na Twoje nowe ff?

    OdpowiedzUsuń
  18. Hej mogła bym prosić o zaproszenie do blog My Swet Livvie ? :*
    belieber98.98@wp.pl

    OdpowiedzUsuń

Template made by Robyn Gleams