27.08.2016

Rozdział 29

Przytyka mnie, próbuję złapać oddech, ale nie pozwala mi na to. Całuje mnie tak, jakby bał się, że zaraz gdzieś mu ucieknę. Ale ja nigdzie się nie wybieram, staję na palcach, obejmuję go w pasie i dociskam się do niego najbliżej, jak to tylko możliwe. Nasze języki pocierają się o siebie zachłannie, mocno, trochę brutalnie, a w moje ciało strzela znajome podniecenie. Mogę zaprzeczać, nienawidzić go za to, jak mnie potraktował, ale to nie zmienia faktu, że kocham go jak wariatka! Mimo wszystko ma narzeczoną i za dwa miesiące bierze ślub. To o niej powinien myśleć.
- J-Justin - chcę oderwać się od niego, ale przenosi dłonie na moje plecy i przytula do siebie - N-nie możemy.
- Zamknij się - dyszy ciężko, podsuwa dłonie pod moje uda i unosi mnie. Owijam nogi wokół jego bioder, wchodzi na górę i rozgląda się dookoła - Gdzie jest łazienka? - wskazuje palcem na koniec korytarza, ponownie mnie całuje i idzie w jej kierunku. Jedną ręką otwiera drzwi, wchodzi do środka i stawia mnie na podłodze. Zdejmuje ze mnie koszulkę, odpina stanik i pozbywa się moich jeansów razem z bielizną. Cholera! Oblizuje usta i przesuwa wzorkiem z góry na dół - Jesteś taka śliczna - zawstydzam się i nerwowo bawię palcami. Jednak teraz sam rozbiera się raz dwa, ale przed tym wyjmuje portfel. Doskonale wiem, co się zaraz stanie i chociaż bardzo chcę to przerwać, nie mogę! - Wskakuj - kiwa głową na kabinę, posłusznie wykonuję jego polecenie i po chwili spływa na nas ciepła woda. Odprężam się, ale właśnie tego potrzebowałam. Odgarniam mokre włosy i patrzę na Justina. W jego zębach znajduje się małe, czarne opakowanie i widzę jego zadziorne spojrzenie. Mruga seksownie, chwyta je i podaje mi - Nie mogę się doczekać, aż znowu Cię poczuję, Skarbie - przysuwa się i składa pocałunki na mojej szyi. Zamykam oczy i ledwo stoję na nogach! - Tęskniłem za Tobą całym sobą. Każdą częścią mojego ciała - szepcze przy moim uchu i całuje płatek. Moje serce chce wyskoczyć z piersi, ale jego głos jest tak cholernie podniecający! - Umyjemy Cię - och! Odchyla się, bierze żel i wyciska na dłoń. Wciera go w moje ramiona, piersi, brzuch i kieruje się na dół. Wbijam zęby w wargę i wzdycham, kiedy czuję jego sprawne palce - Wiem, że Ci 
tego brakowało, Kotku - uśmiecha się pewny siebie i pieści mnie czule. Ściskam jego ramię, ale zaraz zwariuję. Dosłownie! - Teraz Twoja kolej - zabiera palce i zostawia mnie rozpaloną. Odbiera ode mnie prezerwatywę i rozkłada ramiona - Jestem cały Twój, Kochanie - boże! Przełykam ślinę, ale robię to samo, co on przed chwilą. Wyciskam trochę żelu na dłoń i wcieram w jego ciało. Ramiona, tors, brzuch. Wracam z powrotem na górę, ale Justin układa dłoń na mojej i zsuwa ją na swojego penisa. Wstrzymuję oddech, kiedy na niego patrzę - Zrób to - pokazuje mi i porusza moją dłonią. Cichy jęk ucieka z jego ust, a to działa na mnie podwójnie. To cudowny dźwięk i wiem, że to moja zasługa - Och, tak - odchyla głowę do tyłu, a ja nie przestaję go pieścić. Przysuwam się do niego i gryzę go w sutek. Natychmiast na mnie spogląda, wsuwa palce w moje mokre włosy i zaciska pięść. Ponownie całuje mnie zachłannie i przyśpieszam nieco ruchy - Kurwa, zwariuję przez Ciebie - oddycha ciężko, przygryza moją wargę i porusza biodrami, jakby chciał dopasować się do mojego tempa - Dość, bo zaraz będzie po wszystkim - zabiera moją dłoń, rozrywa opakowanie zębami i zabezpiecza się. Patrzę na niego, ale robi to sprawnie i szybko. Odwraca mnie tyłem do siebie, opieram dłonie na płytkach i już czuję go w sobie. Zaciskam uda, ale uczucie jest niesamowite! Czuję jego ciało za sobą, napiera na mnie mocno, obejmuje jedną dłonią, a drugą delikatnie ściska moją szyję. Czuję mocne pchnięcia, słyszę jego oddech przy uchu i własne, głośne jęki - Czekałem na nie, maleńka - szepcze cicho i przyśpiesza. 

Po prysznicu i odprężającym, cudownym seksie odgrzewam obiad, który zrobiła mama. Czuję na sobie spojrzenie Justina, który siedzi na blacie tuż obok, w samych bokserkach i cholernie mnie rozprasza. Przewracam oczami, ale wiem, że robi to specjalnie. Już on wie, jak na mnie działa, a jego ciało jest perfekcyjne. Cwany z niego lis!
- Proszę - nakładam mu porcję kurczaka, trochę pieczonych ziemniaków i tartą marchewkę. Siadamy przy
stole i dopiero teraz czuję, jak bardzo jestem głodna - Ponownie zdradziłeś swoją narzeczoną, wiesz o tym?
- Jakby mnie to w ogóle obchodziło - wzrusza ramionami i patrzy na mnie spod byka - Nie przejmuj się tym.

- To Ty powinieneś się tym przejmować, Justin! Bierzesz ślub za dwa miesiące, a bzykasz się ze mną?
- To nie jest bzykanie, Skarbie... to jest uprawianie czystej, bezwarunkowej miłości. To spora różnica.
- Wow - uchylam usta, ale jestem zszokowana jego słowami - Czegoś takiego się nie spodziewałam.
- Zmieniłem się przez ten rok, dojrzałem. Mam dwadzieścia dwa lata i jestem dorosłym facetem.
- To prawda. Jednak trzeba coś ustalić, Justin. Możesz odwiedzać Ethana, kiedy tylko będziesz chciał.
- Daj spokój, Laura! - prycha pod nosem i opiera plecy o oparcie krzesła - Naprawdę sądzisz, że tutaj chodzi tylko o niego? - marszczę brwi, ale nie bardzo go rozumiem - Kocham Cię - jezusie! Czy on powiedział to na głos?! Teraz, tutaj, w tym momencie? - Nie patrz tak na mnie, przecież doskonale o tym wiesz! Nie chcę żadnej innej, pragnę tylko Ciebie! - chwyta moją dłoń i głaszcze wierzch kciukiem - Nawet przez chwilę nie poczułem nic do Melanie, nie potrafiłem. Chciałem tylko normalnie żyć, zapomnieć. Jak sama widzisz, to wszystko na nic, bo jesteś kobietą mojego życia - mam ochotę wyć jak małe dziecko! Po prostu płakać, szlochać, bo tak długo czekałam na te słowa. Pragnęłam usłyszeć je ponad rok temu, kiedy sama wyznałam, jak cholernie mocno go kocham! - Wiem, że nawaliłem, ale mam zamiar to naprawić. Wierzę, że nam się uda i stworzymy rodzinę dla naszego dziecka - wow, czy to ten am chłopak?! - Chcesz tego tak samo jak ja? Tylko nie wciskaj mi kitu, że mnie nie kochasz.
- Kocham Cię i również o tym wiesz - wzdycham ciężko i odgarniam włosy - Ale jest Melanie i to wiele zmienia.
- To nic nie zmienia, Skarbie. Zanim tutaj przyleciałem, odwołałem ślub - o cholera! - Jak mógłbym ożenić się z kobietą, której nie kocham? To była farsa i nie pytaj mnie jakim cudem w ogóle do tego doszło. Chyba na siłę chciałem cokolwiek zmienić, poczuć do Melanie, ale nie udało się. Gdybyś nie pojawiła się na pogrzebie, kto wie? Może popełniłbym najgorszy błąd w swoim życiu, nigdy nie bylibyśmy razem i być może nie wiedziałbym nawet, że mam syna? - wzrusza ramionami i oblizuje usta. Jest taki przystojny! - Obiecuję, że będziesz ze mną szczęśliwa. Jesteś dla mnie najważniejsza, Laura. Dojrzałem do tego, aby być ojcem, aby Cię kochać tak, jak na to zasługujesz - przełykam ślinę i już czuję łzy pod powiekami. Justin kiwa palcem, abym usiadła na jego kolanach i robię to niemal natychmiast - Byłem durniem i nigdy nie wybaczę sobie tego, że straciłem cały rok. Jednak wiedz, że moje uczucia są dwa razy mocniejsze, niż podczas wakacji. Może właśnie tak miało być? Żebym mógł to zrozumieć?
- Tak bardzo za Tobą tęskniłam przez ten czas - wtulam się w jego ciało i czuję ciepłe łzy na policzkach. 

- Wiem, Skarbie. Ja za Tobą też - przytula mnie mocno do siebie, głaszcze po plecach i całuje w głowę.

Wracamy do szpitala po siedemnastej. Dopiero teraz dopadają mnie wyrzuty sumienia, że zostawiłam własne dziecko na tak długo! Jednak wiem, że przy dziadkach nic złego mu nie grozi i mama poradziła sobie z nim.
- Cześć - wchodzimy do sali i od razu dostrzegam mojego synka. Tata unosi go do góry, a mały chichocze beztrosko. Wygląda o wiele lepiej - Tęskniłeś za mamusią? - wystawiam ręce, ląduje w moich ramionach i całuję go w czoło.
- Był grzeczny jak aniołek. Dostał kroplówkę i witaminy. Na szczęście nie wymiotuje już i jest weselszy.
- Zdrowiej, maleńki. Mamusia chce Cię stąd zabrać, wiesz? W domu jest Twoje miejsce, nie w szpitalu.
- Mam nadzieję, że rozmawialiście? - tata pyta i spogląda raz na mnie, raz na Justina - Jakie ustalenia?
- Chciałbym, żeby Laura przeprowadziła się do mnie - co?! Uchylam usta, ale palnął to tak niespodziewanie - Mieszkam w Chicago, kupiłem dom i prowadzę własną firmę. Zapewnię jej wszystko, czego będzie potrzebować.
- Chwileczkę! - tata marszczy brwi i patrzy na niego podejrzanie - Jak to przeprowadzić? Dlaczego?
- Ponieważ jest matką mojego dziecka, to chyba oczywiste? Dzielą nas kilometry, a ja nie chcę być weekendowym tatusiem. Chcę poświęcić cały swój czas własnemu synowi oraz kobiecie, którą kocham. To dobre rozwiązanie.
- Och! Ale Laura wspominała, że za dwa miesiące bierzesz ślub! Pogubiłam się w tym wszystkim, wiesz?
- Domyślam się - Justin uśmiecha się do mamy, ale ja również jestem zdezorientowana - Nie kocham mojej byłej narzeczonej. Kiedy Laura pojawiała się w moim domu tydzień temu, moje uczucia wróciły jak tornado. Kocham ją, jestem tego pewny jak niczego na świecie. Chcę się nią zaopiekować, tak samo jak naszym synem. Żadnego ślubu nie będzie - dodaje, a w moim sercu czuję dziwne ciepło - To znaczy będzie, ale z Laurą - orzesz cholera jasna! Czy ja przysnęłam na ten rok i właśnie na nowo się przebudziłam? Co tu się wyprawia, do jasnej cholery?!
- Chcesz się ożenić z naszą córką? - tata jest w szoku i wygląda dziwnie! - Przecież to jeszcze dziecko!
- Tato! - zabieram głos, ale solidnie przesadził - Mam dziewiętnaście lat, jestem matką! Zapomniałeś o tym?
- Oczywiście, że nie! Ale jesteś taka młoda, Kochanie. Na tak poważne zmiany w życiu masz jeszcze czas.
- Tutaj akurat się z Panem nie zgodzę. Gdybym dowiedział się o dziecku wcześniej, zapewne działał bym od razu. Jednak dowiedziałem się po roku i nie mam zamiaru tracić nawet chwili. Laura mnie kocha, ja kocham ją i chcemy być razem. Na co mamy czekać? - niech mnie ktoś uszczypnie, bo nie wierzę w to, co się dzieje! Czy to sen?
- Jestem zaskoczona Twoim podejściem, ale mimo wszystko bardzo się cieszę, że tak dojrzale do tego podchodzisz. Ethan potrzebuje ojca, a Laura wsparcia. Jest młoda i musisz jej trochę pomóc. Na pewno jesteś gotowy?
- Oczywiście! Pomogę jej, przysięgam! - przykłada dłoń do serca, spogląda na mnie i obejmuje ramieniem. 


Kiedy rodzice wychodzą, odwiedza nas Emma razem z Masonem. Moja przyjaciółka ściska Justina na powitanie
i szepcze mu coś na ucho. Zakładam ręce na piersiach i wpatruję się w nich podejrzanie. Co to za tajemnice?

- Nie patrz tak! Zaraz mnie zabijesz! - Emma uśmiecha się szeroko, podchodzi i przytula się do mnie - Nie martw się. Po prostu podziękowałam mu, że przyleciał. Mam nadzieję, że teraz między wami wszystko się ułoży.
- Zobaczymy - odklejam się od niej i ukradkiem spoglądam na Justina, który rozmawia z Masonem.

- Liczę na to, że nic nie łączy Cię z moją dziewczyną, przyjacielu? - unosi brew i wpatruje się w Masona.
- Spokojnie, Laura jest moją przyjaciółką. Nie masz powodu do niepokoju, nic między nami nie ma.
- No ja myślę! Nikomu jej nie oddam - patrzy na mnie i mruga zadziornie - Jest tylko moja, na zawsze.
- Awww! To takie słodkie! - Em klaszcze w dłonie i patrzy raz na mnie, raz na Justina - Jesteście idealni!
- Się wie! Jak mogłoby być inaczej, prawda, Kochanie? - podchodzi i układa dłonie na moich plecach.
- Właściwie zastanawia mnie jeden, maleńki szczegół... od kiedy jestem Twoją dziewczyną, hmm?
- Od dnia, kiedy moje serce szybciej zabiło na Twój widok. Mniej więcej od połowy lipca zeszłego roku.

- Cholera, grubo! - Mason przewraca oczami i uśmiecha się uroczo - I teraz pójdę w odstawkę, tak?
- Oj! - wyginam usta w podkówkę, uwalniam się z objęć Justina i podchodzę do niego. Od razu ląduję w jego ramionach, unosi mnie i okręca dookoła - Nigdy nie pójdziesz w odstawkę, zapamiętaj to. Kocham Cię.
- Wiem, mała. Ja Ciebie też - pociera nosem o mój, ale jest dla mnie ogromnie ważny. Nie chcę go stracić.

- Chwileczkę! Czy wy właśnie wyznaliście sobie miłość? - Justin gapi się na nas i kręci głową - To się nie uda, przykro mi - podchodzi i chwyta mnie za ramię - Jestem zazdrosny, Kotku - robi smutną minkę, a ja chichoczę.
- To akurat dobrze o Tobie świadczy, stary. Z tego, co pamiętam, jesteś zazdrosny od samego początku.
- Bo od początku była tylko moja - zaciska usta, ale wciąż nie dowierzam, że to dzieje się naprawdę.
- Dość tych słodkości, bo aż mnie mdli - Em wzdycha i podchodzi do łóżeczka - Kiedy będziecie mogli wyjść?
- Lekarz wspominał coś o dwóch dniach, ale może wypuści nas jutro jeśli wszystko będzie dobrze. 

- Cieszę się, że diagnoza jednak okazała się być nieprawdziwa - głaszcze małego po główce i cmoka w czoło.
- Ja też, to było cholernie stresujące - przecieram twarz rękami i ziewam - Jestem potwornie zmęczona.
- Jedź do domu, dobrze? Ja zostanę z małym na noc, a rano do nas wrócisz. Musisz się wyspać, Skarbie.
- Nie ma mowy, ale dziękuję za troskę - przykładam dłoń do jego policzka i przymyka oczy pod wpływem mojego dotyku. Wbijam zęby w wargę, ale czuję się, jakbym śniła. Czy to nie jest zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe? - Ale może Ty chcesz pojechać, hmm? Mama przygotowała dla Ciebie pokój. Odpoczniesz sobie.
- Zostanę z Tobą - opiera moją głowę na swojej piersi i kołysze mnie na boki. Mogłabym zasnąć na stojąco.






                                                                             ****
Wychodzimy ze szpitala dopiero po dwóch dniach. Ethan dostawał kroplówki, witaminy i wyglądało na to, że całkowicie doszedł do siebie. Lekarz stwierdził, że mały musiał złapać jakiegoś wirusa, może kiedy byliśmy na pogrzebie? Zmienił otoczenie i już wtedy był dość niespokojny. Przypominam sobie akcję w kościele i podczas kąpieli, kiedy płakał i wiercił się na wszystkie strony. To składa się w całość, bo już wtedy coś było nie tak.
- On jest taki słodki, Skarbie - Justin mówi cicho i uśmiecha się do mnie. Składam ubranka Ethana, obaj leżą na dywanie, ale rozczula mnie ten widok. Mały macha nóżkami i gaworzy wesoło - Nie wierzę, że mam dziecko. To niesamowite - dotyka jego raczki i przykłada usta do jego brzuszka - Byłem potwornie zaskoczony, kiedy Ro mi to powiedziała. Wyśmiałem ją, ale kiedy kazała mi sobie wszystko policzyć, coś zaświtało mi w głowie. Wtedy wiedziałem, że ma rację. Zresztą, nie da się ukryć, bo mały jest do mnie podobny - porusza brwiami i bierze go na ręce - Wyrośnie z niego przystojniak jak tatuś, prawda? - unosi go do góry, robi "samolocik". Ethan to uwielbia!
- Oby tylko nie łamał serc - składam małe body, a Justin posyła mi wymowne spojrzenie - No, co?
- Możesz po prostu o tym zapomnieć? Chcę być z Tobą, naprawdę masz zamiar wciąż do tego wracać?

- Nie, przepraszam. Masz rację - oddycham głęboko i przeczesuję włosy - Już o tym nie wspomnę.
- Mam nadzieję, Skarbie. To przeszłość, okej? Los ponownie nas ze sobą połączył i niech już tak zostanie. Zmieniłem się i nigdy więcej Cię nie skrzywdzę, przysięgam! - patrzy na mnie smutno i robi mi się go żal - Chodź do nas, zostaw to pranie - przewraca oczami, wystawia dłoń i siadam obok niego na dywanie - Nacieszmy się naszym dzieckiem, jest zdrowy i to jest najważniejsze - aww, jest kochany! - Myślisz, że wie, że jestem jego ojcem? - marszczy brwi i niepewnie na mnie spogląda - Pojawiłem się w jego życiu tak nagle.
- Myślę, że on to czuje. Więź rodzica z dzieckiem jest niesamowita i to się po prostu wie. Nie martw się.
- Całe szczęście. Musisz mnie wszystkiego nauczyć, dobrze? Jak go kąpać, przewijać, karmić.

- Nauczę Cię, to nic trudnego. Chociaż karmieniem na razie zajmuję się wyłącznie ja, sam rozumiesz.
- Och, tak! - oblizuje usta i mruży oczy - Wyglądasz niesamowicie seksownie, kiedy go karmisz - rany!
- Mówisz poważnie? - uśmiecham się szeroko, ale zadziwia mnie - Co w tym takiego seksownego, hmm?
- Wszystko! Ty, Twoje niesamowite cycki, Ty, Twoja mina, Ty, Twoje rozczulenie, Ty i jeszcze raz Ty.
- Jesteś szalony, Skarbie - chichoczę i przytulam się do jego ramienia - Ale to miłe, co mówisz. Bardzo.
- To sama prawda, Kotku. Jesteś niesamowitą mamą i bardzo Cię podziwiam. Nie każda nastolatka odnajduje
się w tej trudnej roli, ale Ty świetnie sobie radzisz. Jestem prawdziwym szczęściarzem, że mam Cię dla siebie.

- No wiesz... trochę będziesz musiał się podzielić. Jest Ethan no i jeszcze Mason - oho! Już widzę jego minę.
- Zauważyłem, że jesteś z nim bardzo blisko - marszczy brwi i poważnieje - O co tutaj chodzi, Laura?
- O nic, naprawdę. Mason jest moim przyjacielem, nic więcej nas nie łączy. Był przy mnie wtedy, kiedy potrzebowałam wsparcia, pomocy, pocieszenia. Jednak nigdy między nami do niczego nie doszło.

- Tak naprawdę nie mógłbym mieć Ci tego za złe, jeśli by doszło. Byłaś wolnym człowiekiem, mogłaś to zrobić.
- Wiem, ale nie chciałam. Mason wciąż cierpi po stracie Mili i poniekąd ja wspierałam jego, a on mnie.
- Więc mogę być spokojny, że nic się między wami nie wydarzy? Jestem zazdrosny, kiedy Cię przytula.
- Aww, to słodkie! - cmokam go w nos, ale jest taki uroczy! - Czasami całuje mnie w usta, tak tylko mówię.
- Co takiego? - uchyla usta i kręci głową - Wiesz, że musisz z tym skończyć? Nie pozwalam Ci na to, Laura.
- Wiem, spokojnie! Teraz już nie będę tego robić, bo jesteś Ty. Przedtem mi to nie przeszkadzało, lubiłam to.
- Och, serio? - prycha pod nosem, odkłada małego na poduszkę i przewraca mnie na plecy, och! - Nie chcę nawet widzieć, jak miziasz się do niego - zaciskam usta, ale jest zazdrosny i bardzo mi się to podoba - Jesteś moją kobietą i nie możesz całować się z innymi, od tej chwili. Wszystko jest jasne? - przytakuję głową, wsuwam palce w jego włosy i uśmiecham się szeroko - No! I tak ma być, żebym nie musiał się zdenerwować.
- Jesteś taki seksowny, kiedy się złościsz - przesuwam palcem po jego szyi, docieram na tors i sutek.
- Hmm - mruczy cicho, pochyla się i cmoka mnie w usta - Muszę bronić tego, co moje. Prawda?
- Prawda. Mam nadzieję, że będziesz to robił i zaopiekujesz się mną i swoim synem. Obiecujesz?
- Oczywiście, Skarbie! - odpowiada niemal od razu, ale oburza się przy tym - Nie po to wszystko rzuciłem, żeby robić sobie żarty - wzdycha i przewraca oczami - Swoją drogą... muszę wrócić do domu, wiesz? - o cholera! - Mam firmę i niestety zostawiłem tam kumpla, aby mnie chwilowo zastąpił. Wrócisz ze mną? Proszę?
- N-nie wiem, Justin. Naprawdę mam przeprowadzić się tak szybko? Nie chcesz poczekać kilku miesięcy?
- Nie, wykluczone! Jak to miałoby wyglądać? Ty tutaj, ja tam. Cholernie daleko od Ciebie i naszego dziecka. Nie chcę być z dala od was nawet na chwilę. Nie martw się o nic, zatroszczę się o was i urządzimy pokoik dla małego. Będziesz mogła wrócić do szkoły, jest ich mnóstwo w pobliżu. Będziemy mogli odwiedzać Twoją babcię i moją mamę, bo mamy tylko godzinę drogi. Wszystko się ułoży, zobaczysz. Tylko wróć ze mną, maleńka.
- W porządku - oddycham głęboko, ale chcę z nim być! Na myśl o rozstaniu mój brzuch się zaciska.
- Naprawdę? - pyta z niedowierzaniem, ale przytakuję głową - Jesteś cudowna, wiesz? Tak cholernie mocno Cię kocham! - o rany! Chyba będę musiała się do tego przyzwyczaić - Wciąż nie wierzę, że to dzieje się naprawdę - no to jest nas dwójka! - Czułem w sobie taką pustkę, kiedy wyjechałaś po pogrzebie, jakby ktoś wyrwał mi serce. Nic nie czułem, nie chciałem z nikim rozmawiać i nie mogłem patrzeć na Mel. Wiem, to podłe z mojej strony, ale... znienawidziłem ją - o kurwa! Nie tego się spodziewałem - Dotykała mnie, wsuwała palce w moje włosy, a ja pragnąłem tylko Twoich dłoni na swoim ciele. Nie dopuszczałem jej do siebie i ciągle się kłóciliśmy. Ten ostatni tydzień był koszmarny! - opiera czoło o moje, głaszczę go po plecach, ale w moim sercu roznosi się cudowne uczucie ciepła - Nigdy nie chcę nikogo innego. Tego jestem pewny jak diabli! - mówi surowo i całuje mnie namiętnie. Wślizguje język do środka, pieści mój mocno, gwałtownie i napiera swoim ciałem na moje. Tak dobrze znowu czuć go przy sobie - Mam na Ciebie ochotę - gryzie moją wargę, ale nagle rozlega się dzwonek jego telefonu - A to kto? - niechętnie podnosi się ze mnie, bierze telefon ze stolika i marszczy brwi - Niech to szlag! - przeciera twarz ręką i widzę coś dziwnego w jego oczach - To Melanie - orzesz w mordę! - Zerwałem zaręczyny i wyjechałem bez słowa - uchylam usta w szoku, ale nie wierzę, że niczego jej nie wytłumaczył! 






*****************************************************

Hello! :)
Chciałam tylko napisać, że next pojawi się jutro :)

Tulę mocno!
Kasia




19 komentarzy:

  1. Jeju jakie kochane *-* W koncu wrocili do siebie <3 Justin jest taki odpowiedzialny wow :D
    Cudnowny rozdział taki cute ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko jutro kolejny mam zgona juz sie ni moge doczekać 😍😭😍😍😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego mam takie przeczucie ze jtr dodasz epilog ;( Cieszę się że nareszcie wszystko jest wporzadku chociaż to jeszcze nie koniec ff a ty Kaska lubisz nas zaskakiwać więc nie zapeszam :) cudowny i do jtr

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, czuje ze ta cala Melanie coś odwali... Uwielbiam ��

    OdpowiedzUsuń
  5. BOZE KASIA WRESZCIE JAKAS NOTKA, JUZ MYŚLAŁAM, ZE KTOS CIE PORWAŁ
    kocham ten rozdział bye

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww ❤️
      Nie martw się, nikt mnie nie porwał, bo kto dodawałby rozdziały? :D

      Usuń
  6. Rozpływam się czytając ten rozdział ;) nie sądziłam, że Justin może być aż tak bardzo opiekuńczy.
    Pozdrawiam,
    Kama

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny! Cieszę się ze wszystko się uklada! Jej jutro next :))),

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudo. Cudo. Cudo. <3
    Czekam na jutrzejszy rozdzial ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Jutro ?!
    Aaaaa nie mogę się doczekać !

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny !! Justin jest taki kochany ! *o* nie mogę się doczekać jutra ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boze😍 nie wierzę, on sie zmienił nie do poznania! I zamieszkaja razem !😍 kocham to! Ale nie fajnie zrobil Melanie..ppwonien jabprzeprosic, ta dziewczyna nie jest niczemu winna😢 kocham mocno❤

    OdpowiedzUsuń
  12. Najpiękniejszy rozdział ever 💜💜💜

    OdpowiedzUsuń

Template made by Robyn Gleams